Kirowskie

piątek, 28 kwietnia 2017

Wostok Amfibia - Sowieta wiecznie żywy

W dzisiejszym wpisie przedstawiam wbrew pozorom współczesny produkt. Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z reliktem lat 60-tych zachowanym w gabinetowym stanie, lecz nic bardziej mylnego - ten masywny zegarek został wyprodukowany 9 stycznia 2017 roku.

Mimo krytycznych opinii postanowiłem zakupić współczesnego Wostoka, produkt Czystopolskiej Fabryki Zegarów pamiętającej czasy II wojny światowej. Wtedy to do ciechego, prowincjalnego miasteczka leżącego nad brzegiem rzeki Kamy, której nazwę zawdzięczają produkowane tam czasomierze, spłynęły pierwsze barki z wyposażeniem i pracownikami ewakuowanej na wschód II Moskiewskiej Fabryki Zegarów. W małym miesteczku nie było warunków do stworzenia przemysłu mechaniki precyzyjnej, lecz wojenne realia wymusiły dostosowanie realiów i już wiosną 1942 roku czystopolskie zakłady rozpoczęły produkcję na masową skalę rozmaitych czasomierzy dla wojska.
Po wojnie zakład rozpoczął produkcję męskich zegarków naręcznych, które w późniejszych latach stały się flagowymi produktami fabryki. Największą popularność i powód do dumy dla czystopolskich pracowników przyniosły zegarki marki Pobieda oparte werku K-26 zachodniego pochodzenia. To własnie te zegarki odmierzały czas mężczyznom we wszystkich krajach bloku wschodniego i słynęły z długoletniej bezawaryjnej eksploatacji. Produkowane były w licznych wersjach kolorystycznych, z wieloma wersjami tarcz i wskazówek. od początku lat 60-tych aż do dziś, większość produktów Czystopolskiej Fabryki Zegarów nazywa się "Wostok" czyli wschód. Nazwa ta wzięła się nie tylko ze względu na położenie geograficzne Czystopola. Utworzono ją pod wpływem fascynacji lotami w kosmos;  taką samą nazwę jak zegarki nosiła seria radzieckich jednoosobowych pojazdow kosmicznych. Zegarki "Wostok" uważane były za bardzo niezawodne oraz wytrzymałe zarówno na syberyjskie mrozy jak i wysokie temperatury. Nie powinien więc dziwić fakt, że w 1965 roku Czystopolska Fabryka stała się oficjalnym dostawcą zegarków dla Ministerstwa Obrony Związku Radzieckiego. Wtedy zaprojektowano zegarek Wostok Komandirskij znany dziś na całym świecie. Przez te wszystkie lata Komandirskije nie straciły uznania wśród przedstawicieli najbardziej męskich zawodów, ale zyskały również na popularności wśród cywili. Ich trwałość i wytrzymałość oraz ciekawa, ponadczasowa a zarazem prosta forma tworzą zegarek idealny dla każdego mężczyzny. Doświadczenie zdobyte przez lata produkcji Wostoków Komandirskich pozwoliło radzieckim konstruktorom stworzyć zegarek specjalistyczny - Amfibia. Czasomierze te dzięki stalowej kopercie, zbrojonym szkiełku oraz zakręcanej koronce wytrzymują pod wodą głębokość nawet 200 m (Komandirskie tylko 20 m). 

fot. Wojciech Tymkiewicz 

fot. Wojciech Tymkiewicz

Po odebraniu przesyłki oczom nowego właściciela ukazuje się niepozorne, plastikowe pudełko, stylem i jakością wykonania przypominające dzieła przemysłu czasów słusznie minionych. Po otwarciu otrzymujemy dobrze zabezpieczony zegarek, z folią na szkle oraz komplet dokumentów wraz z kartą gwarancyjną oraz instrukcją - wszystko w języku rosyjskim. Na pierwszu rzut oka uwagę zwraca wykończenie zegarka na dosyć wysokim, jak na tą firmę przystało, poziomie. W ocenie Wostoka nie możemy jednak zapominać o jego cenie wynoszącej ok. 300zł, stanowiącej bardzo korzystny stosunek ceny do jakości, czyniąc go niemalże bezkonkurencyjnym w swojej klasie. Warto zwrócić uwagę na kopertę i dekiel wykonane ze stali nierdzewnej, a także silikonowy pasek całkiem dobrej jakości. Wysokie, grube, zbrojone szkło również budzi zaufanie. Jedyną wadą, jaką można zauważyć po pierwszych oględzinach jest chromowany bezel, który pewnie szybko ulegnie przetarciom. W tym miejscu pragnę przerwać opis prezentowanego zegarka, gdyż stronę techniczną będę mógł ocenić dopiero po kilku miesiącach eksploatacji w różnych warunkach.

C.D.N

fot. Wojciech Tymkiewicz

fot. Wojciech Tymkiewicz

fot. Wojciech Tymkiewicz

fot. Wojciech Tymkiewicz





sobota, 10 grudnia 2016

Ałmaz, czyli krok w przyszłość czystopolskiego zakładu

Zegarek pochodzi z Czystopolskiej Fabryki Zegarów, która swoją historię rozpoczyna jesienią 1941 roku. Wtedy to do cichego, prowincjalnego miasteczka leżącego nad brzegiem rzeki Kamy, której nazwę zawdzięczają produkowane tam czasomierze, spłynęły pierwsze barki z wyposażeniem i pracownikami ewakuowanej na wschód II Moskiewskiej Fabryki Zegarów. W małym miasteczku nie było warunków do stworzenia przemysłu mechaniki precyzyjnej, lecz wojenne realia wymusiły dostosowanie realiów i już wiosną 1942 roku czystopolskie zakłady rozpoczęły produkcję na masową skalę rozmaitych czasomierzy dla wojska. Po wojnie zakład rozpoczął produkcję męskich zegarków naręcznych, które w późniejszych latach stały się flagowymi produktami fabryki. Największą popularność i powód do dumy dla czystopolskich pracowników przyniosły zegarki marki Pobieda oparte werku K-48 zachodniego pochodzenia. To właśnie te zegarki odmierzały czas mężczyznom we wszystkich krajach bloku wschodniego i słynęły z długoletniej bezawaryjnej eksploatacji. Produkowane były w licznych wersjach kolorystycznych, z wieloma wersjami tarcz i wskazówek. W 1952 roku na Międzynarodowej Wystawie Zegarków czasomierze z Czystopola zyskują duże uznanie i popularność. To była tylko jedna z wielu wysokich not, jakie otrzymała ta fabryka na początku lat 50-tych za trwałość, montaż i niezawodność zegarków, najlepszych pracowników i specjalistów.Na początku lat 60-tych w związku z zainteresowaniem lotami w kosmos zegarki produkowane w czystopolskich zakładach otrzymały nazwę "Wostok".

fot. Wojciech Tymkiewicz 

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Pierwsza jaskółka złotej ery

W najbliższych dniach przypada kolejna, trzecia już rocznica działalności mojej strony internetowej popularyzującej oraz systematyzującej wiedzę na temat sowieckiego zegarmistrzostwa. Blisko osiem dekad historii przemysłu zegarkowego na terenach ZSRR tworzy bardzo szerokie pole do popisu dla badaczy, historyków oraz entuzjastów czasomierzy zza Buga. Swoje badania skupiam na najlepszym dla zegarków okresie Związku Sowieckiego, czyli przedziale lat 1950-1980. Aby móc lepiej zrozumieć mechanizm działania tej gałęzi przemysłu w Kraju Rad postaram się dziś zabrać Państwa w swoistą podróż w czasie do lat wczesnopowojennych, kiedy to na męskich nadgarstkach królowała najpopularniejsza a zarazem najliczniejsza seria czasomierzy, która zniknęła dopiero w 2004 roku, po blisko 60 latach nieprzerwanej obecności na rynku. Mowa o Pobiedzie, której dumna nazwa miała na celu upamiętnienie wielkiego zwycięstwa ZSRR w II wojnie światowej, zwanej przez nich Wielką Wojną Ojczyźnianą. 

Rok 1945. Świat podnosi się z wojennej zawieruchy starając powrócić do normalnego życia tak szybko jak to tylko możliwe. Podobnie w Kraju Rad, gdzie od wiosny świętowano już wielkie zwycięstwo. Bez wątpienia można godzinami opisywać atmosferę tamtego okresu, lecz w dzisiejszych rozważaniach warto skupić się w sensie stricto na tematyce zegarmistrzowskiej. Cofnijmy się więc do roku 1936, kiedy to sowieci nawiązują współpracę z francuskimi zakładami LIP (Fryderyk Lipman) Wtedy to Rosjanie zakupili projekty trzech typów mechanizmów: Lip T18 - znany ze Zwiezdy, Lip 40 - znany z zegarków kieszonkowych ZiM, oraz Lip 26 - mechanizm zegarka naręcznego... opisywanej Pobiedy. Myślę, że warto też zwrócić uwagę na samą systematykę oznaczania werków, cyfra charakteryzująca kaliber była średnicą mechanizmu podaną w milimetrach. W przypadku T18 dodano literę, aby wyróżnić ten typ ze względu na prostokątny kształt. Niestety wybuch wojny pokrzyżował plany produkcyjne i w efekcie wyprodukowano tylko śladowe ilości zegarków ZIF i Zwiezda. Do projektu wrócono jednak jesienią 1945 roku, kiedy to zaprezentowano na Kremlu pierwsze prototypy zegarków, które zdobyły aprobatę rządzących w tym samego Józefa Stalina. Wtedy już nic nie stało na drodze Pobiedy do zwycięstwa. 

fot. Wojciech Tymkiewicz 
Pierwszym zakładem produkującym słynne "czerwone 12" opartych na werku 26, w ZSRR nazwanym K-26, była fabryka w Penzie. W kolejnych latach dołączyły do niej pozostałe ośrodki zegarmistrzowskie mieszczące się w ZSRR. Opisywane Pobiedy wytwarzano do połowy lat 50-tych, kiedy to zostały zastąpione przez nowe wzory. Stworzony przeze mnie opis stanowi jedynie pobieżne streszczenie historii tej marki w sposób jasny i czytelny, niezwykle ceniony model przekazu w dzisiejszej erze pośpiechu... lecz myślę, że warto na dłuższą chwilę zatrzymać się wieczorową porą nad balansującym sercem minionej ery, czasu wielkich przemian, wielu smutków i radości, ale przede wszystkim osobistych historii, których zegarek naręczny jest nieodłącznym elementem. Wsłuchując się w prace wychwytu przy odrobinie wyobraźni z pewnością uda nam się uslyszeć krzyk, płacz i śmiech poprzednich właścicieli na zawsze zamknięty w magicznej obudowie chromowanej koperty...

Poniżej zdjęcia wybranych Pobied z początku produkcji (1952 i 1953 rok - najstarsze egzemplarze tego typu w kolekcji)

fot. Wojciech Tymkiewicz 
fot. Wojciech Tymkiewicz 
fot. Wojciech Tymkiewicz 
fot. Wojciech Tymkiewicz 
fot. Wojciech Tymkiewicz 
fot. Wojciech Tymkiewicz 
fot. Wojciech Tymkiewicz 

Łączę serdeczne pozdrowienia i zachęcam do lektury kolejnych wpisów, dodam, że w najbliższych dniach głównym bohaterem publikacji będzie pierwszy sowiecki zegarek z datownikiem jakim jest... zgadnijcie Państwo sami!

Wojciech Tymkiewicz 



niedziela, 8 maja 2016

Slava automatic

Zegarek powstał na przełomie lat 70-80-tych w Drugiej Moskiewskiej Fabryce Zegarów, która swoją historię rozpoczęła w 1924 roku. Produkowane tam czasomierze od początku były z założenia dostępne dla mas ludu pracującego miast i wsi. Początkowo produkowano tam tylko zegarki męskie lecz z czasem w ofercie zakładów pojawiła się też oferta dla kobiet. Od lat 60-tych fabryka zaczęła słynąć z marki Sława. W latach 90-tych rosyjskie kierownictwo branży zegarków zawiesiło produkcję w Drugiej Moskiewskiej Fabryce Zegarów. W 2005 r.aktywowano markę Sława, która została kupiona przez prywatną firmę.

fot. Wojciech Tymkiewicz 

fot. Wojciech Tymkiewicz 

fot. Wojciech Tymkiewicz 

fot. Wojciech Tymkiewicz 

fot. Wojciech Tymkiewicz 

Kirowski

Prezentowany czasomierz powstał w latach 60-tych w Pierwszej Moskiewskiej Fabryce Zegarów im. Siergieja Kirowa, której historia rozpoczęła się w 1929 roku, kiedy rząd sowiecki wydał dekret o budowie zakładów w ramie pierwszej pięciolatki. W nowej fabryce rozpoczęto produkcję zegarków kieszonkowych oraz wojskowych. W latach 1930-40 wytworzono 2400000 sztuk czasomierzy. Moskiewski zakład był pierwszą tak dużą fabryką zegarów w ZSRR. Wcześniej radziecka branża zegarkowa obejmowała szereg małych zakładów, w których produkcja czasomierzy miała charakter manufakturowy. W 1935 roku zakład nazwano na cześć działacza partyjnego - S.M. Kirowa. W czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej fabrykę ewakuowano do Złotoust (obwód czelabiński). W 1942 ponownie otwarto ją w Moskwie. W latach 1946-1960 produkowano równoczesnie z Czystopolską Fabryką Zegarów słynące z wytrzymałości zegarki "Pobieda". Od początku lat 60-tych większość produktów moskiewskich zakładów nosiło nazwę Poljot, czyli lot. Inspiracją nazwy, podobnie jak w Czystopolskich zakładach, były loty w kosmos.

fot. Wojciech Tymkiewicz

fot. Wojciech Tymkiewicz

fot. Wojciech Tymkiewicz

fot. Wojciech Tymkiewicz