Kirowskie

czwartek, 29 sierpnia 2013

Od Wiosny do Świtu, czyli zegarki Wiesna i Zaria w roli głównej.


Dziś na blogu przestawiam zegarki siostrzane Wiesna, czyli wiosna oraz Zaria, czyli świt, wywodzące się z Fabryki Zegarów w Penzie, która swą historię rozpoczyna w kwietniu 1935 roku, kiedy rząd ZSRR podjął uchwałę w sprawie organizacji zegarmistrzowstwa w Penzie, mieście obwodowym Rosji.

Wiesna, czyli protoplasta znanej Zarii kaliber 2009.
fot. Wojciech Tymkiewicz
Meska Zaria kal. 2009 z lat 70-tych.
fot. Wojciech Tymkiewicz

Stworzenie przemysłu zegarkowego było wielkim przedsięwzięciem, więc prędko wysłano głównego inżyniera zakładów do Francji do zakładów Lipa, gdzie mógł nabyć bezcennego doświadczenia oraz poznać nowoczesne technologie produkcji czasomierzy. W krotce firma Lip zgodziła się odsprzedać dokumentację mechanizmu T-18 Związkowi Radzieckiemu, lecz nie czekając na sfinalizowanie umowy, zakłady w Penzie rozpoczęły produkcję swoich czasomierzy.
Pierwsze zegarki wyprodukowane w Penzie wydano w 1937 roku. Do 1938 roku z zakładów wyszło 1012 zegarków opartych na werku Lipa, który początkowo dostarczał niezbędne komponenty.
5 maja 1940 roku Komisariat Generalny Inżynierii wydal dekret uznający zakłady w Penzie jako trzecie zakłady zegarowe w kraju. (Dla przypomnienia pierwsze - 1MCzZ im. Kirowa, drugie, 2MCzZ, czyli CzCzZ) W czasie wojny zakłady w Penzie, tak jak większość sowieckich fabryk pracowała na potrzeby wojska.
Po wojnie w fabryce rozpoczęła się produkcja znanego damskiego zegarka o dumnej nazwie Zwiezda, czyli gwiazda, lecz jej produkcji zaprzestano na początku lat 60-tych na rzecz nowych modeli.  Przez chwilę produkowano także znane zegarki Pobieda na werku K-48, lecz w 1949 roku zgodnie z zarządzeniem Józefa Stalina w fabryce mogły już być produkowane tylko damskie zegarki, więc produkcję Pobied przeniesiono do innych zakładów w kraju. Właśnie wtedy zaistniała marka Zaria, która na cale dekady zdominowała rynek zegarków damskich. Na początku lat 50-tych rozpoczęto zgodnie z ówczesnymi trendami produkcję zegarków o bardzo małym kalibrze. Ich średnica nie przekraczała 1 cm. W 1963 roku ich produkcję przeniesiono do nowo otwartej Mińskiej Fabryki Zegarów oraz 2 Moskiewskiej Fabryki Zegarów w Czystopolu.
Małe Zarie stanowią ciekawostkę kolekcjonerską, choć nie są bardzo poszukiwane przez kolekcjonerów.
fot. Wojciech Tymkiewicz
Z biegiem lat Penzenskie Zakłady Zegarowe prężnie się rozwijały i pomagały stworzyć w 1950-1951 roku Fabryke Zegarów w Ugliczu, z której pochodzą zegarki znanej marki Czajka  oraz  w 1954-1955 Mińską Fabrykę Zegarów z której wychodziły się m.in wspaniałe zegarki garniturowe marki Łucz.
Przez pierwsze 25 lat istnienia fabryki wyprodukowano 43000000 zegarków, lecz złota era zakładu miała dopiero nadejść. Tylko w 1975 roku wyprodukowano 6280000 zegarków, co stanowiło tylko 22% całkowitej produkcji czasomierzy w ZSRR a pod koniec lat 80-tych  Fabrykę Zegarów w Penzie opuściło 50  mln zegarków! Te dane tłumaczą dużą popularność tych zegarków na współczesnych targowiskach.

Typowa Zaria pochodząca ze "złotej  ery" Fabryki Zegarow w Penzie. Właśnie takie czasomierze podbiły cały obszar bloku wschodniego.
fot. Wojciech Tymkiewicz
Zaria z radzieckim radiem w tle mimo swoich lat nadal cieszy.
fot. Wojciech Tymkiewicz
Fabryka Zegarów w Penzie  nie zakończyła swojego żywota tak jak wiele fabryk po upadku ZSRR i dziś nadal produkuje wspaniałe, sprawdzone, mechaniczne zegarki.



środa, 28 sierpnia 2013

Spacer na bazarek, czyli jak dobrze kupić sowiecki zegarek.

Dziś na blogu przestawię rady, które mogą okazać się bardzo cenne przy kupowaniu zegarka na bazarku. Wbrew pozorom nie jest to takie proste zadanie jak można by przypuszczać.
Przygotowania do zakupów rozpoczynamy już w domu, kiedy dobieramy strój oraz zegarek. Jeśli chodzi o ubiór to nigdy nie powinniśmy iść na targ w garniturze lub ubraniach znanych marek, gdyż to świadczy o naszej pozycji majątkowej a co za tym idzie zasobności portfela i mozliwościach finansowym względem naszej pasji zegarkowej. Jeśli chodzi o czasomierz to z oczywistych przyczyn zakładamy na nadgarstek dzieło sowieckiego przemysłu precyzyjnego.
Na targ nigdy nie ubieraj zegarków złotych i złoconych!
fot. Wojciech Tymkiewicz
Jeśli kwestię stroju i ogólnej prezencji mamy z głowy, teraz pozostał tylko do wyboru środek transportu na targ. Najlepszym wyjściem jest spacer na piechotę lub przy pomocy komunikacji miejskiej. Unikajmy jazdy rowerem na bazarek, ponieważ to doskonały łup dla złodziei, nawet jeśli to zwykły składak.
Gdy już znajdziemy się na alejkach bazarowych szukajmy wzrokiem stoisk typu "smar, mydło i powidło", gdzie często pośród dobrodziejstwa inwentarzu znajdziemy ciekawe zegarki za niską, czasem wręcz śmieszną cenę.
Jeśli już trafimy na "profesjonalnego" handlarza to musimy się liczyć, że cena nas zaskoczy, oczywiście w negatywnym tego słowa znaczeniu. Są to najczęściej emerytowani górnicy szukający szczęścia i pieniędzy w handlu "antykami", choć nie mają o tym zielonego pojęcia.
Powszechnym zjawiskiem jest uważanie przez handlarzy takich Kam i Pobied z lat 50-60-tych za przedwojenne unikaty na skalę światową, lecz my kolekcjonerzy wiemy, że NA RAZIE to nie jest jakaś wielka rzadkość.
fot. Wojciech Tymkiewicz
Częstym zjawiskiem jest też zawyżanie ceny o ok 60% zegarków tzw. "żółtych" czyli złoconych. Bazarowi spryciaże usiłują wmówić potencjalnemu kupcowi, że obcują z zegarkiem grubo złoconym, w którym sama wartość złota to grube setki. W skrajnych wypadkach tacy "panowie" wmawiają mniej doświadczonym kolekcjonerom, że sprzedają zegarki złote...
Kiedy już mamy w rękach ciekawy egzemplarz a wbrew pozorom na targowiskach jest ich czasem całkiem sporo, rozpoczynamy negocjacje. Sprzedawca zazwyczaj proponuje cenę zaporową, lecz jeśli pozna z kim ma do czynienia i, że ten ktoś zna się na rzeczy to schodzi z tonu. Wynajdujmy konkretne wady i podajmy maksymalną ceną za naprawę zegarmistrzowską. Zawsze mówmy, że werk jest do czyszczenia, co kosztuje ok 25-40zł, bardzo obniża to wartość czasomierza. Po takich negocjacjach przeważnie uda się stargować o kilkanaście złotych cenę zegarka. 
Taka strategia działa najczęściej tylko w przypadku zegarków i handlarzy z za wschodniej granicy. Jeśli chodzi o zegarki np. szwajcarskie, którymi handlują "eleganccy panowie w garniturach", są one zazwyczaj przedstawione w eleganckich pudełkach.
Fragment mojej kolekcji w eleganckim pudełku.
fot. Wojciech Tymkiewicz
Warto czasem też pytać zegarmistrzów czy mają na sprzedaż jakieś "ruskie" zegarki. Najczęściej takowe posiadają i wtedy zamiast targować cenę można powiedzieć, że kupimy wybrany zegarek za cenę rządaną przez niego, ale jeśli wykona odpowiednie naprawy lub czyszczenie. Wtedy zazwyczaj wychodzimy "na plusie".
Wracając do tematyki targowej to należy pamiętać, że w tych stertach pudełek, pudełeczek i innych pojemniczków zawierających wszystko co można sprzedać, kryją się czasem prawdziwe unikaty. Życzę wytrwałości w negocjacjach oraz poszukiwaniu swoich wymażonych zegarków!
Pozdrawiam i zapraszam do lektury kolejnych wpisów.


Wczorajszy rekord

Wczoraj został pobity rekord wejść- 100 wyświetleń na dzień. Dziękuję i zapraszam do dalszej lektury!

wtorek, 27 sierpnia 2013

Kirowskije Krab, czyli design lat 60-tych w ZSRR

Dziś na blogu przestawiam zegarek marki Kirowskije w kopercie typu krab, czyli z charakterystycznym kształtem uszu. Czasomierz oparty jest na słynnym i niezawodnym werku produkowanym w Pierwszej Moskiewskiej Fabryce Zegarów w latach 60-tych.

Ciekawa koperta oraz tarcza to wizytówka Kirowskiego.
fot. Wojciech Tymkiewicz
Prezentowany egzemplarz kupiłem kilka lat temu na targu od znajomego handlarza za grosze. Zegarek był w miare dobrym stanie wizualnym, lecz werk miał uszkodzony balans oraz wymagał czyszczenia. Bardzo mi zależało na tym zegarku, więc oddałem go do naprawy. Po dobraniu stylowego paska z epoki doskonale pasuje do letniego garnituru.

Kirowskije Krab w dobrym stanie to dziś unikat.
fot. Wojciech Tymkiewicz

Pozdrawiam i zapraszam do lektury kolejnych wpisów.


poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Złocony Poljot kostka


Dziś na blogu przestawiam złoconego warstwą 20 mikronów Poljota kostkę, czyli posiadającego kwadratową kopertę. Do zegarka zamontowałem oryginalną, radziecką złoconą bransoletkę zapinaną do teleskopów co jest ewenemtem. Zastosowano takie rozwiązanie, ponieważ bransoletkę dedykowano do zegarków złotych, w których  koperty mają stałe teleskopy.

Męski Poljot bardzo ładnie komponuje się z inną złotą biżuterią.
fot. Wojciech Tymkiewicz

Zegarek kupiłem kilka tygodni w znajomym antykwariacie. Kosztował grosze, ponieważ był w złym stanie wizualnym. Miał brudną tarczę oraz szkiełko. Na szczęście nie stanowiło to problemu dla Pana Piotra - znajomego, najlepszego w mieście zegarmistrza -  i dzięki niemu mogę dziś się cieszyć pięknym zegarkiem.

Trzeba uważać na plexi, ponieważ szkiełka fasonowe są bardzo trudno dostępne.
fot. Wojciech Tymkiewicz

Poljot nie kosztował wiele, ponieważ jest tylko złocony, lecz takie same koperty były wykonywane w moskiewskiej mennicy ze złota próby 585. Zegarki te nosiły wtedy nazwę Nairi.

Pozdrawiam i zapraszam do lektury kolejnych wpisów.




Artykuł o mnie i mojej kolekcji na zaprzyjaźnionym blogu

Zapraszam do lektury tego, oraz wielu innych ciekawych artykułów!
http://www.zbiegiemczasu.pl/2013/08/zacznij-blogowac-nie-czekaj-studium.html

niedziela, 25 sierpnia 2013

Niedzielne nabytki

Dzień rozpoczął się bardzo przyjemnie, kiedy w niedzielny poranek wstałem wcześnie, aby na 6 godzinę zdążyć na targ. Zaraz po śniadaniu wyciągnąłem mój stary rower, wysłużoną Ukrainę i pojechałem na giełdę. Jak zawsze, było tam wszystko, słowem "smar, mydło i powidło". Od portretów Lenina, poprzez stare meble aż po różnego typu dewocjonalia. Był również kącik garmażeryjny serwujący różne pyszne dania takie jak golonka czy kaszanka, ale to już inna historia.
Na targu nie mogło również zabraknąć starych zegarków. Na takich giełdach są ich dosłownie wiadra. Kolekcjoner sprzedający swoje czasomierze z eleganckich pudełek to ewenement. Swój towar handlarze mają poukładany najczęściej na łóżkach polowych bądź we wszelkiego rodzaju pudełkach, najczęściej po bombonierkach.
Spacerując po alejkach targu nagle zobaczyłem znajomą twarz. Okazało się, że to jest mój znajomy - starszy pan poznany u zegarmistrza. Nie wiedziałem wcześniej, że handluje zegarkami. Od razu do niego podszedłem. Powiedział, że ma coś dla mnie odłożone. Nagle spośród stada Poljotów i Wostoków z lat 80-tych ukazała mi się piękna Rossija, czyli Rosja.

Piekna giloszowana tarcza po wyczyszczeniu bedzie wyglądać jak nowa.
fot. Wojciech Tymkiewicz
Rossija pochodzi z przełomu lat 50-60-tych z Petrodworskiej Fabryce Zegarów mieszczącej się w Leningradzie. Dziś egzemplarze w takim stanie to kolekcjonerskie rarytasy.

Kolejnym zegarkiem, który już długo poszukiwałem jest Kamandirski z początku produkcji. Czasomierz tak jak pozostałe nabytki jest w nienagannym stanie technicznym, oraz całkiem przyzwoitym wizualnym.

Tarcza Kamandira ma typowo militarny charakter.
fot. Wojciech Tymkiewicz
Ostatnim dzisiejszym nabytkiem jest Amfibia. Jest to najlepszy zegarek na codzień, ponieważ jest wodoodporny oraz pyłoszczelny. Idealny dla każdego mężczyzny.

Stalowa koperta praz zakręcana koronka to wizytówka Kamandirskich.
fot. Wojciech Tymkiewicz
Pozdrawiam i zapraszam do lektury kolejnych wpisów.